Spojrzałam na zakonnicę, później na tych całych żołnierzy po czym na miskę z zupą. Wzięłam ją do ręki, po czym oddałam siedzącej obok mnie Katnnis, do ust wzięłam jedynie kromkę chleba
- Taiga nie rób scen, nie wszyscy są tacy sami - Zaczęła
- Armia to armia, ma tylko jeden cel - Powiedziałam na tyle głośno, żeby pozostali z łatwością mnie usłyszeli. Nie ukrywam swojej niechęci do każdego z bronią, może nie powinnam wszystkich oceniać tak samo, jednak mimo wszystko nie umiałam inaczej, po prostu. Wstałam zabierając ze sobą koszyk
- Wróć! - Usłyszałam za sobą głos siostry
- Wole zginąć od kulki niż z głodu - Odpowiedziałam jedynie wychodząc tylnym wyjściem i dyskretnie dostając się do lasu, zaczęłam zbierać wszystko co daje las, zaczynając od jeżyn, malin i jakiś ziół, a kończąc na grzybach. Blisko lasu był duży sad ogrodzony wielkim murem. Jedna gałąź zwisała tak, że mogłam jej dosięgnąć. Chwytając za jabłko, czułam jak wali mi serce. Zerwałam prawie wszystkie jakie udało mi się dosięgnąć, szybko znikając za krzewami. Jednak jakoby nie patrzeć miałam cały koszyk. Usiadłam na pniu drzewa biorąc soczyste jabłko do ręki, czując jego słodki smak, uśmiechnęłam się sama do siebie
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz