sobota, 28 listopada 2015

Od Maksa

Jak to się nasłuchałem jaki to jestem nieodpowiedzialny, lekkomyślny, głupi... szkoda gadać. Jednak udało mi się go przekonać żeby mogli zostać i żeby nie miał do nich pretensji. W końcu wyszedłem i gdy tylko zamknąłem drzwi wywróciłem oczami. Ruszyłem w stronę stołówki, przedrzeźniając go sobie pod nosem. Jednak szybko straciłem apetyt, wziąłem sobie jedynie coś do picia i usiadłem koło reszty.
- I jak tam spotkanie ze smokiem? - spytał Lory.
- Daj spokój... - mruknąłem. - Znalazło się parę rodzin, które zaopiekowało się dzieciakami. - uśmiechnąłem się lekko do dziewczyny.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz