Wyszedłem za dziewczyną i ruszyliśmy w stronę sierocińca, szedłem kilka kroków za nią.
- Nie miałem wyjścia. - mruknąłem.
Resztę drogi przeszliśmy w milczeniu, będąc na miejscu, zastaliśmy jedynie ciemność, wszyscy spali.
- Dobranoc. - powiedziałem opierając się o barierkę schodów.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz