sobota, 28 listopada 2015

Od Maksa

Dziewczyna wstała i ja również, ruszyła w stronę swojego pokoju.
- Wybacz, nie powinienem pytać. - westchnąłem.
Ta jedynie skinęła głową i zniknęła za drzwiami pokoju, natomiast ja poszedłem do stajni, do Lucasa i innych koni.

?

Od Taigi

Odwróciłam nieco wzrok, westchnęłam po czym wróciłam wzrokiem do chłopaka
- Moja rodzina nie żyje - Wydusiłam w końcu z siebie - Mieszkałam na ulicy gdzie praktycznie to wszystko się zaczęło. Nie wiadomo skąd spotkała się armia niemiecka z angielską. Wszyscy strzelali na oślep, jedyną ucieczką był las i przedostanie się przez jezioro. Tylko mi udało się schować w krzakach, widziałam jak mój brat dostał kulkę w głowę, wyciągnął do mnie rękę, a ja nic nie mogłam zrobić. Później byłam w kilku miejscach aż trafiłam na tą zakonnice, a teraz jestem tu - Zakończyłam łapiąc się za rękę
- Nie wiedziałem - Powiedział cicho
- Pójdę już spać, dzięki za pokazanie gdzie co jest - Powiedziałam jedynie

?

Od Maksa

- Wiesz... - zacząłem. - Oczywiście że tęsknimy... - wzruszyłem lekko ramionami.
- A twoja rodzina tutaj też mieszka? - spytała siadając na schodach.
- Nie... - usiadłem obok niej. - Nie znam swoich prawdziwych rodziców, wychował mnie przypadkowy mężczyzna, ale był dla mnie jak ojciec. No ale jak się zaczęła ta cała wojna... Anglicy ustawili wszystkich pod ścianą, ja zdołałem uciec ale mój ojciec, brat który miał dopiero 6 lat... nie... bałem się tego wszystkiego, gdyby nie wojsko to pewnie też bym już leżał zakopany... - westchnąłem kładąc dłonie na kolana. - A ty, tęsknisz? - spytałem.

?

Od Taigi

Spojrzałam na chłopaka i kiwnęłam głową dając znak iż wszystko rozumiem
- Wszyscy tutaj mieszkacie? - Zapytałam po chwili
- W sumie to tak - Wzruszył ramionami
- Nie tęsknicie za rodziną? - Zapytała na co nieco posmutniał - Jeśli powiedziałam coś nie tak to przepraszam- Dodałam szybko

?

Od Maksa

- To chodź. - odwzajemniłem gest.
Ruszyliśmy przed siebie, pokazałem dziewczynie całą bazę, zaczynając od korytarza z pokojami, kończąc na zejściu do piwnicy.
- No i w sumie to byłoby chyba na tyle... - powiedziałem opierając się o barierkę analizując w głowie czy aby na pewno nie ominąłem niczego.

?

Od Taigi

- Cieszę się - Uśmiechnęłam się lekko, zaczynając jeść swoją porcję. W sumie dawno nie jadłam tak dobrego jedzenia. Chłopacy gadali o jakiś swoich sprawach, na których za bardzo się nie znałam. Podziękowałam za posiłek, odniosłam tackę i chciałam wracać już do swojego pokoju, kiedy zatrzymał mnie Maks
- Tak? - Zapytałam nieco zaskoczona
- Może Cię oprowadzę? Żebyś wiedziała gdzie jest więcej pomieszczeń - Zaproponował
- Chętnie - Wyznałam z uśmiechem

?

Od Maksa

Jak to się nasłuchałem jaki to jestem nieodpowiedzialny, lekkomyślny, głupi... szkoda gadać. Jednak udało mi się go przekonać żeby mogli zostać i żeby nie miał do nich pretensji. W końcu wyszedłem i gdy tylko zamknąłem drzwi wywróciłem oczami. Ruszyłem w stronę stołówki, przedrzeźniając go sobie pod nosem. Jednak szybko straciłem apetyt, wziąłem sobie jedynie coś do picia i usiadłem koło reszty.
- I jak tam spotkanie ze smokiem? - spytał Lory.
- Daj spokój... - mruknąłem. - Znalazło się parę rodzin, które zaopiekowało się dzieciakami. - uśmiechnąłem się lekko do dziewczyny.

?